1/28/2019

Słowiańska sesja zimowa

Dziś nieco luźniejszy post, bo pokażę Wam sesję z początku stycznia, gdy jeszcze był w moim mieście śnieg. Co do poprzedniego wpisu i pytań o aparat - postanowiłam zrobić na ten temat odrębny post i zebrać listę najlepszych lustrzanek w różnych przedziałach cenowych, który dodam w tym tygodniu.


 Ania

Tego dnia planowałyśmy iść na zdjęcia o 9.00, bo według pogody właśnie wtedy miał padać śnieg, a za dwie godziny - już deszcz. Przełożyłyśmy spotkanie na 11 i niestety zaczęło padać. Mimo to postanowiłyśmy porobić zdjęcia i oprócz tego, że przemokła nam spódnica, nie widać (przynajmniej według mnie) żeby zdjęcia na tym jakoś ucierpiały. 


Plusem takiej pogody było prawie 5 stopni na plusie, przez co w ogóle nie było nam zimno. Wiem, że brzmi to niedorzecznie, bo to wciąż tylko 5 stopni, jednak przy -10, które były dnia poprzedniego naprawdę było czuć różnicę :) Minusem takiej pogody był jedynie deszcz i szybko topniejący śnieg, dlatego zdjęcia naprawdę były ekspresowe. Nie lubię pośpiechu, ale zimą jest nieunikniony, dlatego tym bardziej staram się mieć wszystko przemyślane, żeby nie narażać modelki na marznięcie i wymyślanie nowych póz. 


Chciałam z początku zmienić kolor spódnicy na fioletowy, ale ostatecznie zostawiłam na większości zdjęć oryginalny kolor. Obie wersje podobają mi się tak samo ;) Cały czas używam określenia ,,spódnica", a tak naprawdę jest to moja studniówkowa sukienka, zwinięta do połowy. Nie chciałam jej sprzedawać, więc przydaje się do zdjęć. Dzięki zmianie kolorów i programom graficznym nada się jeszcze do wielu sesji! 




Na koniec zdjęcia ,,zza kulis":


Wbrew pozorom, to nie jezioro, a sztuczny, kopalniany zbiornik, ale zimą nie widać, że latem nie wygląda w ogóle ładnie. Widać również mój  standardowy sprzęt - reklamówki z ubraniami i parasol :D


Jako, że było 5 stopni na plusie, zaczęła parować woda. Myślałyśmy, że będzie to fajnie wyglądać, ale wyszło inaczej... :D


Nieodłączny element zdjęć - coś do siedzenia. Zazwyczaj biorę stary ręcznik, ale zimą pada na reklamówki. Czasem mam problem z usunięciem ich, dlatego lepiej wybierać białe. Nie wiem dlaczego tego dnia padło akurat na niebieski, ale był to niewypał. 

Jak podoba Wam się sesja w takich klimatach?  

1/19/2019

Jaki obiektyw wybrać na początek? | Idealne i tanie szkło

Mój ostatni wpis na temat starych zdjęć i błędów, jakie można z nich wyciągnąć spotkał się z Waszym dużym zainteresowaniem, co bardzo mnie zaskoczyło. Nie sądziłam, że tak wielu osobom przydają się te wskazówki, a niektórzy z Was nawet mi dziękowali za ten wpis, przez co zrobiło mi się strasznie miło! Dlatego dzisiejszy wpis poświęcam podobnej tematyce, a konkretniej - jaki obiektyw wybrać na początek? Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób jest to ciężki wybór, zwłaszcza jeśli ma się konkretny budżet i wiedzę ograniczoną do absolutnych podstaw - ja sama długo się wahałam nad zmianą obiektywu.




1. Kiedy zmienić obiektyw? 

Widziałam, że w komentarzach to pytanie dosyć często się powtarzało - wiele osób nie wie, czy to już ten czas na zmianę, czy aby na pewno wydawać pieniądze, a co jeśli obiektyw okaże się niewypałem, itd. Myślę, że to kwestia bardzo indywidualna - ja np. na nowy obiektyw decydowałam się przez pół roku. 

Zaczęło się od kłopotów ze światłem - zdjęcia wychodziły ciemne mimo dobrych ustawień, miały szumy i przestały mi się podobać. Jeśli miałabym więc podać konkretny czas, po jakim z KIT-u Nikkor AF-S 18-55 mm f. 3,5-5,6 G  przesiadłam się na Nikkora 35 mm 1.8 AF-S, byłyby to 3 lata. 

Jeśli więc czujecie, że jakość Waszych zdjęć pozostawia wiele do życzenia, a  mimo dobrej pory dnia są nieciekawe, złej jakości bądź ograniczające, to znak, że czas na zmianę. Podczas czytania na ten temat z różnych źródeł wywnioskowałam również, że najlepiej od razu kupić ten obiektyw na początek, nawet jeśli zaczynamy kompletnie od zera. 

Ciężko mi powiedzieć, czy zgadzam się z tym, czy nie. Z doświadczenia wiem, że gdy ktoś po raz pierwszy sięga po aparat, nie zauważa w ogóle różnicy między KIT-em, a stałoogniskowym obiektywem - zauważyłam to po kupnie mojego, gdy dawałam bliskim aparat z prośbą o zrobienie zdjęcia. Gdy pytałam o to, czy widzą różnicę - tylko niektórzy potrafili ją wskazać. 

2. Obiektyw na początek

Dla mnie idealnym obiektywem dla każdego początkującego jest właśnie jasny, stałoogniskowy obiektyw. Prócz wyżej wymienionego 35 mm 1.8, miałam jeszcze okazję fotografować za pomocą Nikkora AF 50 mm 1.8, dlatego wszystko, co napiszę, dotyczy tylko tych dwóch szkieł - nie wiem, jak ma się sprawa w wypadku innych firm :) 

Dlaczego warto postawić właśnie na niego? 

1. Cena

Ja mój 35 mm kupiłam używany w 2013 roku za 700 złotych, ale teraz widzę, że używane chodzą nawet po 450 złotych. Jak na  taki obiektyw, to naprawdę niewiele. Zdaję sobie sprawę, że dla jednej osoby 450 to mało, a dla innej dużo, jednak taki zakup to wydatek na następne kilka lat. Kiedyś miałam problem z uzbieraniem na obiektyw, zawsze było coś ważniejszego. 

Starałam się wtedy odliczać, ile wydaję na niepotrzebne rzeczy, a za które już dawno mogłabym mieć wymarzone szkło. 

2. Przepiękny bokeh

Niska wartość przysłony w stałoogniskowych obiektywach pozwoli Wam otrzymać naprawdę piękny bokeh, jakiego z obiektywem KIT-owym nigdy nie otrzymacie. A nie muszę chyba mówić, ile zyskuje zdjęcie z pięknie rozmytym tłem w oczach innych ludzi ;) Więcej światła - bardziej rozmyte tło. Żaden telefon nie będzie w stanie oddać tego efektu.

3.  Rezygnacja z lampy błyskowej

Mimo, że jestem totalną przeciwniczką lampy błyskowej, były sytuacje w których musiałam z niej skorzystać. Z jasnym obiektywem nie jest to już potrzebne, a dzięki temu nie będziemy nikogo ślepić w oczy i otrzymywać przy tym sztucznego zdjęcia.

4. Waga 

Te obiektywy są takie lekkie, że nawet nie czuję, że mam je podpięte. Przez to o wiele wygodniej jest brać go na wycieczki, przyjęcia czy inne okazje. Ten fakt doceniłam dopiero niedawno, gdy zakupiłam 85 mm 1.4, który waży prawie pół kilograma i niekiedy mam po nim zakwasy :D

5. Jakość

Jak macie do czynienia z fotografią trochę dłużej, na pewno zauważycie ogromną różnicę. To pierwsze, co mnie zachwyciło w tym obiektywie - poczułam się wtedy, jakbym wskoczyła na nieco wyższy poziom. 


A na koniec - przykładowe zdjęcia. Widzicie różnicę?



KIT 18-55 


35 mm 1.8





















85 mm 1.4



1/06/2019

Pierwsza zimowa sesja

W czwartek w końcu spadł w moim mieście śnieg. Wiedziałam, że nie utrzyma się długo, więc na szybko zorganizowałam całą sesję. Na moje nieszczęście żadna z dziewczyn, które chciałam sfotografować nie miała tego dnia czasu. Dagmara była ostatnią osobą, do której napisałam - jak możecie się domyślić, sesja się odbyła i była to moja pierwsza w 2019 roku. 

Zauważyłam też, że wiele osób komentujących uważa, że to ja jestem na zdjęciach, mimo, że w poście napisane jest zupełnie inaczej, a obok na blogu wstawione jest moje (nietrudne do zauważenia) zdjęcie - jeśli nie czytacie postu, to po prostu nie dodawajcie komentarzy, bo mi np. odechciewa się odwiedzać takie blogi, a z drugiej strony jest mi też trochę przykro, bo to oznacza, że osoby te nie czytają nawet początku wpisów. 





Gdy byłyśmy w drodze na zdjęcia, zaczął padać śnieg. Tego dnia na szczęście padał naprawdę delikatnie - nie lubię, gdy pada za mocno, bo nie daję rady osłaniać aparatu i trzymać jednocześnie parasola. Byłyśmy również w lesie, co na pewno miało wpływ na jego intensywność. 







A jak u was wygląda zimowa aura? Wybieracie się na zimowe zdjęcia, czy czekacie wciąż na śnieg? :)


1/02/2019

Moje stare zdjęcia i wnioski, jakie można z nich wyciągnąć

Koniec roku i początek nowego to czas podsumowań. Mimo, że bardzo chciałabym również takie zrobić, nie posiadam zbyt wielu zdjęć z tego roku. Okres między styczniem, a sierpniem to czas, w którym zrobiłam tylko 2 sesje. Rozpoczęły się studia, pierwsza sesja, a wraz z nią cała pasja poszła w odstawkę. Po aparat sięgałam tylko okazjonalnie.


2014 | 2018


Drugim powodem, dla którego po aparat sięgałam rzadziej był fakt, że już od dawna marzył mi się nowy obiektyw, a nie miałam jeszcze możliwości, aby go kupić. Zamiast wykorzystywać na maksa mój stary, w głowie miałam już zakup nowego. Czułam, że stary (35 mm 1.8) strasznie mnie ogranicza i nie pozwoli rozwijać się bardziej, co nie do końca było prawdą.

Nie chcę w tym momencie zwalać wszystkiego na sprzęt, bo dziś, gdy mam już swój wymarzony obiektyw 85 mm 1.4 wiem, że sprzęt to tylko kwestia umowna i w żaden sposób nie hamuje on naszej wyobraźni i kreatywności. Mimo to uważam, że u każdego fotografa prędzej czy później przychodzi chęć na coś nowego. Lepszy sprzęt nie pomoże robić nam bardziej kreatywnych zdjęć, ale jest konieczny, jeśli nadal pragniemy rozwijać się w tym kierunku. Za nim idzie lepsza jakość, zupełnie inne kadry, lepsze światło - to na te czynniki zwracam uwagę dziś.

Sama zaczynałam od obiektywu kitowego 18-55 i dopiero po 2 latach poczułam, że to czas na coś lepszego. Zmiany te przychodzą stopniowo i amator, który planuje zakup pierwszej lustrzanki na pewno nie wykorzystałby na początku wszystkich możliwości takich obiektywów jak 35 1.8, 50 1.8, a co dopiero 85 1.4.



Moje błędy - trudne początki (2013)




Co powiedziałabym sobie z przeszłości, osobom pragnącym dopiero zacząć swoją przygodę z fotografią, patrząc na moje stare zdjęcia?


1. Cierpliwość - to najważniejsze! Nikt nie rodzi się z umiejętnością władania aparatem i z tysiącami pomysłów na każdą sesję. Pomysły, które kiedyś wydawały mi się super i nie do przebicia dziś wywołują na mojej twarzy uśmiech.

2. Zaczynanie od sprzętu dla amatorów - Tak jak już wyżej napisałam, nie ma sensu wydawać kilku tysięcy złotych na start. Dajmy sobie czas i lepszy sprzęt kupmy dopiero, gdy poczujemy, że to jest to. Pomocne będą tu opinie innych osób - nic tak nie dodaje skrzydeł, jak pozytywne reakcje i ludzie pytający o sesje. W grę wchodzą  również programy do obróbki - zaczynajmy od aplikacji w telefonie, darmowego Gimpa czy Photoscape'a. Ja sama do Photoshopa przesiadłam się po...5 latach i nadal wykorzystuję tylko jakieś 10% jego możliwości!


3. Sesje - miejsce, przygotowanie

Zawsze wiedziałam, że nudne miejsce = nudne zdjęcia, ale nie zawsze mi to wychodziło. Starałam się jeździć rowerem po okolicy i szukać ciekawych kwiatów, drzew, dolin. Nigdy nie byłam zwolenniczką robienia zdjęć w domu i w uparte szukałam miejsc na zewnątrz, po lasach i innych krzakach :D Gdy jakiś kadr mi nie pasował, przenosiłam się choćby metr obok. Dopiero po latach zrozumiałam, że zdjęcia w domu wcale nie są złe i również pomagają się rozwijać, jednak mimo to pozostała u mnie miłość do zdjęć w plenerze, liściach, trawie i przy różnych stawach.

4. Światło i pora dnia




2014


Coś, co szybko zrozumiałam, a co często widzę jako błąd u wielu początkujących. Zdjęcia wychodzą albo bardzo ciemne, albo bardzo jasne. Kluczowe jest tutaj opanowanie trybu manualnego w aparacie i umiejętne posługiwanie się ekspozycją, ISO, przesłoną.

Chyba nigdy nie zrozumiem wychodzenia na zdjęcia o 12 w południe w sam środek lata. To dla mnie zabójstwo - światło jest po prostu brzydkie. Mimo to widzę, że dla wielu osób to nie jest żaden problem, przez co potem powstają zdjęcia z słońcem na całej twarzy, uniesionymi brwiami i przymkniętymi oczami :D Przetestowałam już chyba każdą godzinę, o każdej porze roku:

Zima - słońce zachodzi szybko, dlatego najlepiej wybierać się rano, między 10, a 14 - później jest coraz ciemniej i zdjęcia tracą na jakości.

Wiosna - tutaj również słońce nie zachodzi jeszcze tak późno, jak w lato, ale powoli przesuwam godzinę zdjęć. Polecałabym między 14-16, w zależności od miesiąca ;)

Lato -  w tę porę roku zawsze wychodzę na zdjęcia koło 17, gdy nie ma już upałów, a w późniejsze miesiące nawet o 18. Nigdy wcześniej! Staram złapać się tzw. ,,golden hour", czyli charakterystyczna pora, w której słońce ma złoty odcień :)

Jesień - tu podobnie, jak w zimę. Pod koniec września robiłam jeszcze zdjęcia o 15, 16 - w listopadzie nie było to już możliwe. Polecam więc zacząć w październiku od 14, 15, a potem stopniowo wychodzić na zdjęcia szybciej.

Dowodem niech będą zdjęcia z września. Po lewej robione o 19, a po prawej - 17:30. Niby tylko 1,5 godziny, a jaka różnica w świetle. Nawet kolor skóry mojej modelki zrobił się nieładny.




5. Brak rekwizytów/ pasującej stylizacji

Ostatni element, do którego dziś przywiązuję największą uwagę (prócz miejsca) to rekwizyty, które urozmaicą sesję i nadają jej charakter, oraz odpowiednia stylizacja. Kiedyś nawet nie pytałam modelek o to, co ubierają ( 2013, 2014) i nie dbałam o takie elementy jak kwiaty, koszyki, kapelusze.



Powoli zaczęłam ogarniać światło i idealną porę na zdjęcia, ale moje kadry były nieciekawe. Takie portrety wykonywałam najczęściej. Dzisiaj mnie bawią, zwłaszcza obróbka na drugim zdjęciu. Zapomniałam, że modelka ma też nogi, a samych pomysłów na pozowanie jest więcej, niż ujęcie od połowy pleców w górę :D Robiłam same ujęcia na twarz z bardzo bliska, z trudem zamazując później jakieś niedoskonałości tak, aby ingerencja nie była widoczna.

 2016


2017


Jeśli ktoś dotarł do końca, to bardzo mi miło! Mam nadzieję, że moje stare zdjęcia podniosą kogoś na duchu (szczególnie początkujących) i udowodnią, że wszystko przychodzi stopniowo - co nie znaczy, że wszystko potrafię. Nie mogę się doczekać na myśl, jak wyglądać będą moje umiejętności za 5, 10 lat.


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia