7/01/2019

W LESIE

W końcu mogę nadrobić zaległości na blogu, bo w sobotę zakończyłam sesję na studiach. Co prawda pozostało mi jeszcze trochę do organizacji zanim oficjalnie domknę semestr, ale najgorsze i najbardziej czasochłonne egzaminy mam za sobą. Dziś postanowiłam pokazać Wam zaległą sesję z początku maja, którą wykonałam z moją przyjaciółką Anią. Wykorzystałyśmy jako rekwizyty stary aparat, kapelusze i sztuczne motylki. 

Magiczny mech






Znalazłyśmy spróchniałe drzewo z pięknym mchem - wykorzystałyśmy to do magicznych ujęć, na których ,,śpimy" ;) Zawsze do takich zdjęć wykorzystuję ręcznik - czy to leżąc, czy siedząc na trawie i obowiązkowo zabieram ze sobą spray na komary i kleszcze.

Latające motylki  - Photoshop




Ten pomysł chciałam zrealizować od dawna, ale musiałam poczekać, aż motyle naprawdę pojawią się na dworze. W końcu przyszedł taki okres, a na dworze zrobiło się ciepło i słonecznie. Aby wykonać takie zdjęcie, warto mieć statyw - sekret polega na nałożeniu na siebie kilku serii zdjęć:

Najpierw wykonałyśmy zdjęcia, na których unoszę włosy, a potem wycięte włosy z tych zdjęć wkleiłam w zdjęcie finalne (te na którym patrzę w dół). Połączenie wszystkiego pozwoliło otrzymać efekt finalny :)





Kapelusz w połączeniu ze słońcem 




Kapelusz z dziurami, w połączeniu ze słońcem pozwolił otrzymać na twarzy piękne kropki, które można otrzymać również za pomocą sitka, firanki - widziałam mnóstwo inspiracji tego typu na Pintereście. Następnym razem chcę wykorzystać któryś z nich.

Co sądzicie o rekwizytach do zdjęć? Są zbędne, czy nadają sesji charakteru? :)
Copyright © Przez Obiektywy , Blogger